Pogodowo podejrzana

DSC01860

Czasami człowiek czuje, że zmiana jest blisko. Wewnętrzne głosy donoszą o zbliżającym się czymś ważnym. Człowiek wtedy tłucze się po domu poddenerwowany, chrząka, burczy, czasami przepije zdenerwowanie herbatą miętową, a to skubnie czekolady Milki, a to ogórka kiszonego uszczknie na deser popijając zeń wodą. A czasami rewolta przychodzi niepostrzeżenie. Żyje sobie człowiek swobodnie, nieświadomy zbliżających się przewrotów w bycie swoim, aż tu pewnego dnia otwiera człowiek przekrwione banalnym życiem oczy i co widzi? Rewolucję widzi! W jednym momencie, cały jego świat zostaje przewrócony do góry nogami. Nic już nie tak samo. Czy odnajdzie się po szoku? Czy dojdzie do siebie? Czy pogodzi się ze zmianą?

Do deszczu chyba już wszyscy się przyzwyczaili. Do niskich temperatur również. Kaloryfery włączone „na ful” w czerwcu już nikogo nie dziwią. Nikt nawet specjalnie nie narzeka, że musi z piwnicy przytaszczyć garderobę zimową. Pogodziła się ludność, że zamiast grilla, pali się w kominkach, że podłogę trzeba ścierać trzy razy dziennie, że pies śmierdzi mokrym psem, że parasole nie nadążają wysychać, światło zapalamy o czwartej popołudniu, a na balkon wychodzi się sprawdzić czy pelargonie nie przemarzły. I jakoś ten mokry, kulący się z zimna człowiek asymiluje się z tą sytuacją, upodabnia się do szarej aczkolwiek przewidywalnej i niezmiennej, żeby nie powiedzieć bezpiecznej w swym występowaniu pogody.  Aż tu pewnego dnia dostaje obuchem w łeb! Najpierw nie może otworzyć przyzwyczajonych do ciemności oczu. Przez półotwarte powieki widzi smugę światła dochodzącą z okna po przeciwnej stronie łóżka. Nie jest pewien czy do światła powiniem się zbliżyć czy raczej od niego uciekać. Chwila…znajomego walenia, stukania, pukania, szumu czy nawet szmeru padającego deszczu nie słyszy. Ktoś wyłączył deszcz, włączył słońce i od tej chwili wszystko jest inne…

Z niedowierzaniem sprawdziłam wszystkie trzy strony meteorologiczne, wszędzie słońce i ciepło, odświeżyłam wszystkie trzy…bez zmian, słońce i ciepło. Zmieniłam wyłożoną poprzedniego dnia na podłodze garderobę szkolną dla dzieci. Oderwałam metki od nie noszonych w tym roku koszulek z krótkim rękawem. Dzieci myślały, że to Prima Aprilis! Wyczyściłam zakurzone okulary słoneczne i wśród zachwytów pogodowych i planów na upalne popołudnie zawiozłam dzieci do szkoły. „Zaczynam nowe życie” – pomyślałam…jak pomyślałam, tak zrobiłam – zdjęłam pościel do prania. Obwiesiłam balkon dawno niewietrzoną pościelą, przytaszczyłam na balkon kiszące się w piwnicy pranie, oznajmiłam kwiatom balkonowym, że czas się brać do roboty i postanowiłam pojechać za zakupy rowerem. Kurtkę puchową zamieniłam na kompletnie przemakalny sweterek koloru wiosennego różu, niedbale narzuciłam zwiewną apaszkę i czerwone podróbki Uggsów zamieniłam na czerwona nie-podróbki Conversów. Rower typu holenderka znaleziony na śmietniku rok temu zachęcająco czekał na mnie pod domem. Z miękkiego siodełka wycisnęłam resztki wody, skrzywiłam się na widok przygniłego trochę koszyka wiklinowego, który to niefrasobliwie zostawiłam na deszczu, zdziwiłam się zadowalającą ilością powietrza w oponach i pognałam do miasta. Przejażdżka była przednia. Wszystkie ptaki zdawały się śpiewać dla mnie, niedobitki kałuż kurczyły się w okamgnieniu a błyszczące od deszczu, mokre jeszcze liście bujały się lekko na wiosennym wietrze. Słońce grzało mi w plecy i niechętnie wchodziłam do sklepu w obawie przed zmarnowaniem każdej chwili w słońcu. Kupiłam, co miałam kupić, wychodzę, a tu co? Słońce ktoś wyłączył i przytaszczył zza gór ogromne szarobure chmurzyska. Krople w chmurzysku tylko czekają żeby się wydostać. Różowy sweterek zapięłam niemodnie pod szyję, apaszkę zacisnęłam na krtani i popędziłam do domu. W połowie drogi spadła mi na nos kropla deszczu, za moment całe wiadro. Ptaki przestały kwilić, a ucieszone kałuże zaczęły przybierać na wadze. Mokre pościele musiałam suszyć na włączonych kaloryferach, pranie zataszczyłam do piwnicy a ze szkoły odebrałam zziębnięte dzieci. Sprawdziłam wszystkie trzy strony z prognozą pogodny – słońce i ciepło. Na kolejne dni również. Dzisiaj rano piękne słońce i ciepło ale dzisiaj nie dam się już nabrać – jestem podejrzliwa.

P.S. Dla tych, którzy chcą komentować, a nie chcą zostawiać adresów mailowych, zmieniliśmy i już nie trzeba. Zapraszam do komentowania.

4 thoughts on “Pogodowo podejrzana

  1. Bilingual znaczy dwujęzyczny Czerwiec 6, 2013 / 10:26 am

    Hejka Aniu na nowym/starym blogu! Bardzo tu miło 🙂 Piszę ten komentarz cała powyginana w paragraf, gdyż nieudolnie staram się tworzyć sobą cień na ekranie komputera. Inaczej nie widzę, co piszę! Ale uparłam się, by spędzić dziś cały dzień w ogrodzie i wykorzystać słoneczną aurę. Angielskie lato zwykle nie trwa długo, ale prognozy zapowaidają nam słońce aż do niedzieli! Tego też z całego serca Wam życzę 🙂

    • aniukowepisadlo Czerwiec 6, 2013 / 10:50 am

      Dziękuję! U nas też pięknie i też na balkonie czytam blogi :-)!

  2. Jagodzianka Czerwiec 10, 2013 / 10:39 am

    U mnie słońce również było tylko tydzień. wczoraj zaczęło padać a dziś jest pochmurno///

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s