Na straganie w dzień pielgrzymkowy

IMG_2936

Pewnego deszczowego przedobiadu zabrakło w domu jajka, makaronu czy innej bułki tartej. Między nogi wepchnęłam starą bordową damkę, machnęłam ręką na kompletnie niewyjściowy strój w formie fiołkowych dresów z zielonkawych napisem na lewej nogawce, żółtej kurtki przeciwdeszczowej oraz różowych kroksów dwa numery za dużych. W takim stroju podwórkowym wyjechałam na wieś. Zziajana, podjeżdżam pod górkę kościoła naszego miejscowego, a tu z dala do uszu moich dobiegają znajome dźwięki pielgrzymkowej pieśni. Wyjaśnić muszę, że nasza wieś szczęśliwie znajduje się na szlaku pielgrzymkowym na Górę częstochowską Jasną….szczęśliwie dla pielgrzymów tam idących, ma się rozumieć. Usłyszawszy pielgrzymkową piosnkę, przycisnęłam na pedały damki bordowej i do sklepu spożywczego dotarłam na bezdechu i z rozwianym włosem. Wyjaśnić tutaj muszę, że mimo, iż do pielgrzymów pretensji nie mam, że w dość osobliwy sposób demonstrują swoje przywiązanie do kościoła, że blokują wszystkie (dwie) dojazdowe drogi do Częstochowy, że nabijają kabzę wątpliwie moralnego klasztoru częstochowskiego i że się strasznie w mieście szarogęszą…pretensji nie mam. Ale jak pięćdziesiąt utykających, spoconych i mocno skoncentrowanych na sobie pielgrzymów wpadnie do pokoiku z półkami wypełnionymi towarem, zwanego inaczej sklepem spożywczym i stanie w kolejce przede mną, to już pretensje mam. Głównie jednak do siebie, że dałam się im wyprzedzić. I dlatego właśnie na te pedały bordowej damki przycisnęłam.

Jakże się rozczarowałam brakiem swojej przewidywalności i wiary w nadprzyrodzone możliwości przemieszczania się niektórych pielgrzymów, kiedy to na schodach sklepowych zobaczyłam przybyłe jako saport uczestniczki pielgrzymki. Rozmawiały one żywo z Bogusławem O. Wyjaśnić tutaj należy, że Bogusław O. należy do prężnie działającego w mojej wsi zespołu prewencyjnego, mającego swoją siedzibę na schodach sklepu spożywczego. Działacze tej grupy zajmują się profilaktyką odwadniania się organizmu.  Zapobiegawczo dostarczają organizmowi duże ilości płynów uniemożliwiając w ten sposób niebezpieczne wysuszenie swoich wnętrzności, w szczególności zaś wątroby. Mocno nawodniony Bogusław O. soczyście dyskutował z dwoma, wyżej wymienionymi paniami o Bogu. Głównie na temat jego nieistnienia i że k…. on ma to wszystko w d…. i że h… (liczba mnoga) nie księża i że tylko „naga prawda” nas wyzwoli! Zdziwiłam się w nieco, że mimo intensywnego nawadniania, Bogusławowi O. zostały jeszcze szczątki wątpliwego, z tego co pamiętam, poczucia humoru, bo wiadomo, że słowo „naga” nie wystąpiło tutaj jako synonim „bez upiększeń” czy „nieudawany”. W końcu Bogusław O. znajdował się w obecności płci zmęczonej, uduchowionej, skrajnie nim niezainteresowanej ale jakby nie było, płci pięknej. Więc i o nagości należało wspomnieć – a nuż zadziała…

Wpadłam do sklepu i biegnąc prosto do kasy złapałam bułkę tartą, makaron i jajka. Udało się! Jestem trzecia! Za mną jakaś młoda para, których twarzy dla dobra mojej wyobraźni wolałabym nie pamiętać. Rozmowa:

– co jutro robimy?

– nie wiem

– może na basen?

– nieeee bo wszyscy mnie tam znają i będą chcieli ze mną gadać, pić, sama wiesz…

– no to co?

– może nad jezioro, będziemy tam sami…

– eeeee…

– bo ja chciałbym być z tobą sam żeby cię podotykać

– znowu?????

Zapłaciłam i wychodzę. W drzwiach stoją dwie uczestniczki pielgrzymki, młodsza wyraźnie poruszona rozmową z Bogusławem O. Starsza otacza ją ramieniem i pociesza: „nie martw się, ON będzie osądzony!” Wychodzę i wskakuję szybko na bordową damkę bo piosnka pielgrzymkowa pobrzmiewa coraz głośniej. Bogusław O. odrywa się od rozmowy z innymi członkami grupy prewencyjnej i drze się w moją stronę: „Aaaaaaniaaaaa, a ty, jak zawsze PIĘKNA!”

Odtąd jeżdżę do sklepu codziennie, a nuż mnie znów coś miłego spotka!

 

 

12 thoughts on “Na straganie w dzień pielgrzymkowy

  1. Ela Lipiec 16, 2013 / 11:23 pm

    Aaaaaaaaaaaaniaaa!!! A Ty, jak zawsze, PIĘKNIE!! Ech!

      • ciocia dobra rada Lipiec 17, 2013 / 10:22 am

        konopielka II

        :)))

  2. Anonim Lipiec 17, 2013 / 9:49 am

    hihi…rzeczywiście Starokrzepickie klimaty (ale tylko w Twoich ustach, Aniu) A do kiedy będziecie w St-ach ??? Pozdr ze Świnoujścia od rodzinki P-skich. 😉

  3. olimama Lipiec 21, 2013 / 9:46 pm

    Uwielbiam Twe opowiastki 😉 !!!! Wszystkiego dobrego , samych szczęśliwych chwil dla Kasi z okazji urodzin 🙂 no i z poslizgiem czasowym dla Jasia :)pozdrówka

    • aniukowepisadlo Lipiec 22, 2013 / 8:22 am

      Dziękuję Aniu i wszystkiego naj naj dla Kasi siostry bliźniaczki :-)!

      • olimama Lipiec 22, 2013 / 8:55 pm

        astrologiczna siostra przyjęła życzenia , pławi się na obozie w Gdańsku;) i ja w jej imieniu serdecznie dziękuje ;)))

  4. Dorota Lipiec 23, 2013 / 4:27 am

    Świetnie opisane swojskie klimaty!
    Aż miło poczytać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s