Czas na chude lata…

IMG_2935

Mogłabym zaryzykować pesymistyczne stwierdzenie, że niewiele w życiu mi wychodzi. A czym bardziej coś mi nie wychodzi, tym bardziej chcę żeby mi wychodziło. Wtedy, rzecz jasna, dziadostwo nadal nie wychodzi. No i czym dłużej szarpię się z tym czy owym dziadostwem, no cóż…tym bardziej bolą ręce od tej szarpaniny! Od poszukiwania długoterminowej, dobrze by było żeby, płatnej i przynoszącej satysfakcję pracy, nie tylko ręce bolą – już cała cierpię. Od patrzenia w lustro na marne próby wyrzeźbienia jakiejkolwiek sylwetki, oczy me krwawią. Ręce bolą od wieloletnich prób utrzymania przy życiu wisterii na moim balkonie, a mózg od prób zapamiętania polskiej nazwy – słodlin i glicynia.

Kilka lat temu doszłam do, prawdopodobnie, mylnego wniosku, że swoistym „być albo nie być” gospodyni domowej jest ciastko drożdżowe. Udane ciasto drożdżowe, ma się rozumieć. Przez wiele lat bolały mnie nadgarstki od wyrabiania ciasta, a resztę rodziny żołądki od przymusowego kosztowania moich wypieków…tych raczej z kategorii „nie być”. Co rusz ktoś o dobrym sercu i mający na względzie moją samoocenę, dostarczał mi magiczny przepis, który „nie może się nie udać”. Okazywało się, że i juści, może…Widocznie jednak św. Sabina (patronka gospodyń domowych) uznała, że czas podwyższyć mój status społeczny wśród piekących ciasta. Z charakterystycznym dla mnie entuzjazmem kuchennym, aczkolwiek w skupieniu wielkim– bo każdy wie, że z wypiekami żartów nie ma – ciasto piętnaście minut w dłoniach miętosiłam, dwie godziny cierpliwie odczekałam, wymiętosiłam jeszcze odrobinę i na czas z piekarnika wyjęłam. Ciasto drożdżowe, mili państwo, z malinami i białą czekoladą wyszło mi znakomicie! Wyrośnięte jak na sterydach i przepyszne! Udała mi się jeszcze jedna rzecz – chociaż na tym polu sukcesów mam wiele – zjadłam całą drożdżówkę sama!

Ten, kto mieszka w Niemczech, a do tego w nieopamiętaniu jakimś wybrał Deutsche Telekom na swojego operatora telekomunikacyjnego, wie, że to bardzo specyficzna firma z nietypowym podejściem do klienta. Mam wrażenie, że obsługujący klientów są specjalnie szkoleni w kierunku odsyłania klientów z kwitkiem, a czasem i bez owego kwitka. Przez wiele lat moje rozmowy z wybitnie negatywną obsługą klienta DT, przebiegały mniej więcej tak:

A: Dzień dobry, nie moglibyście mi państwo w czymś pomóc?

DT: Nie, nie moglibyśmy. A w czym?

A: Noooo, Internet nie działa

DT: Nie wiem dlaczego, ale nawet gdybym wiedział, nie mógłbym pani pomóc.

A: A może wie pan kto może pomóc?

DT: Nie wiem.

A: A czy mógłby pan mi jeszcze doradzić w temacie taryf i połączeń międzynarodowych?

DT: Nie, ja nie mogę.

A: A jest ktoś, kto mógłby.

DT: Nie, nie ma i nie wydaje mi się żeby kiedykolwiek był.

A: A może ja się niejasno wyrażam (bo po niemiecku). Czy jest może ktoś, kto mógłby ze mną po angielsku

DT: Nie, nie wyraża się pani niejasno i nikogo takiego nie ma. Czy mogę pani jeszcze w czymś niepomóc?

A: Nie, dziękuję.

DT: A ja nie dziękuję, nie życzę miłego dnia i do niewidzenia! Aha, dostanie pani rachunek za poradę – 10 Euro. Proszę uiścić.

W końcu nerwy moje nie wytrzymały, pomalowałam usta czerwoną szminą – dla odstraszenia, założyłam sztuczny biust za 160 złotych z Intimissini, sukienkę w kwiaty i poszłam do punktu informacyjnego DT…teraz kiedy to piszę, się zastanawiam do kogóż to chciałam się upodobnić…Wpadłam i od drzwi, że Internet nie działa. Chcę nowy. Dzisiaj. Pan poklikał, powiedział, że jakieś dwie skrzynki nie działają, ja na to, że chcę nowe. Dzisiaj. Zniknął za firanką i wrócił ze skrzynkami. Chcę rozmawiać z Polską za darmo, ze Stanami też i płacić niższy abonament. OK, mówi pan, a Australia może też być za darmo? Ma pani tam kogoś? Nie mam, ale znajdę sobie kogoś, może być! Aha i nie będę płacić 10 Euro za poradę. Ok, już anuluję wysyłanie rachunku! Wychodząc potknęłam się o szklany stolik, nie widziałam go, bo cały czas miałam okulary przeciwsłoneczne. Internet jest i działa, a z Polakami i Amerykanami za darmo gaworzyć będę.

Tak sobie pesymistycznie myślę, że wyczerpałam limit pomyślności i fortunnych wydarzeń na dłuższy czas. Teraz czeka mnie siedem chudych lat!

8 thoughts on “Czas na chude lata…

  1. Ela Sierpień 17, 2013 / 12:21 am

    Moja Droga, coś nie tak rozumujesz!!! Znowu tych sukcesów nie było tak dużo…ale..to był początek! Po prostu wchodzisz w inny wymiar swojej osobowości i tyle. Teraz przyciągasz tylko radosne i dobre zdarzenia!! To się czuje!!
    A ta sukienka w kwiaty…
    A niezły biust (na takim, co się musi wspierać Intimissini) wyrabia karmienie niemowlaka :-0 Polecam…
    Hi hi…

    • aniukowepisadlo Sierpień 17, 2013 / 7:47 am

      Elu, bardzo ci dziękuję za takie nakreślenie mojej sytuacji…brzmi znacznie lepiej. Tylko ten biust kurcze…mam wrażenie, że to właśnie przez długotrwałe karmienie tak go brak :-)!

      • Jagodzianka Sierpień 20, 2013 / 10:23 pm

        I mnie moje Gnomy piersi wyssały;)
        Będzie dobrze! to dopiero początek tłustych lat!

      • aniukowepisadlo Sierpień 20, 2013 / 10:28 pm

        Oj te Gnomy nasze…Dzięki Jagodzianko, ale sama rozumiesz, że za te TŁUSTE to chyba podziękuję :-)!

  2. Marzenicha Sierpień 17, 2013 / 1:18 am

    No widzisz kochana jak to dobrze czasami mądrego posłuchać? Hi hi !!! Zamiast zmieniać operatora trzeba było tylko pójść i ponarzekać😜 tylko tej czerwonej szminki i sztucznych piersi nie rozumiem…

    • aniukowepisadlo Sierpień 17, 2013 / 7:53 am

      Ja też nie rozumiem Marzenka, ale to podświadomość mi podpowiedziała. Aż strach pomyśleć co w niej siedzi…

  3. Żona Domowa Sierpień 23, 2013 / 11:24 pm

    Myślę, że mając takie doświadczenie mogłabyś w Polsce trudnić się mediacjami na ścieżce klienci-Telekomunikacja Polska. Jak mnie kiedyś natchnie, to opiszę trzy lata wielce zaskakujących przygód z tąże telefonią.

    • aniukowepisadlo Sierpień 24, 2013 / 3:57 pm

      Żono, mimo, że post brzmiał dość zwycięsko, okazało się, że nie czas na świętowanie…Ale jak by mnie kto zatrudnić chciał, to i na biust sztuczny się zapożyczę i szminkę nową kupię! A ty pisz! Nawet jeśli o telefonii, będzie interesująco!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s