Piosenka antykoncepcyjna

zug2013

(ten post napisany był gdzieś pomiędzy Ulm i Wiesbaden, a zdjęcie z podróży jest)

 Antykoncepcja ukierunkowana na nią…kategoria: antykoncepcja muzyczna

Na początek wyjaśnienie terminu „piosenka antykoncepcyjna”. Posłużę się swoją własną definicją wynikającą z obserwacji faz księżyca, śluzu i poziomu estrogenu. Od czasu do czasu dopada męża mego, podobna do zwierzęcej, chęć zwabienia partnerki na pieśń godową. Nie wiadomo dlaczego uważa on, że śpiewać potrafi co oczywiście nie jest prawdą, ale jak tu takiemu rozanielonemu chłopakowi powiedzieć prawdę? Przecież dobiję człowieka. Więc wyje przeraźliwie, a ja uśmiecham się nieszczerze i kombinuję co by tu zrobić żeby mnie głowa rozbolała…czasem zaczynam walić nią o blat stołu – aż tak źle jest! Na szczęście z wiekiem tracę słuch co bardzo pomaga mi w udawaniu zachwytu i podziwu dla akrobacji głosowych Chrisa. Ale antykoncepcyjny nie jest zupełny brak talentu męża, a raczej repertuar przez niego wybierany. Chrisa gust muzyczny był i jest dla mnie wielką inspiracją. Wyszukuje bardzo ciekawych artystów i, co i rusz, przynosi jakiś dreszczogenny kawałek…Ale to tyczy się tylko i wyłącznie słuchania. Jeśli chodzi o pieśni godowe wykonywane otworem gębowym, wybór repertuaru jest żałosny. Na wiosnę zabrał się za własną interpretację jedynej znanej mi piosenki wielkanocnej „Here Comes Peter Cottontail” (dla nieangielskich – o króliku), następnie była faza muzyki country i o tym, że znów w siodle się jest  – „Back In the Saddle Again” (i nieeeee to nie Aerosmith, to Gene Autry). No i jedna z najbardziej skutecznych piosenek antykoncepcyjnych – Krzysztof Krawczyk i „ Zatańczysz ze mną jeszcze raz..” Ostatnio jednak politycznie się zrobiło…Oczy Europy do niedawna były zwrócone na wschód z powodu Pussy Riot. Zwrócone były szczególnie męskie oczy na szczególnie atrakcyjną część ciała dziewczyn. Chris oczywiście ma zakaz interesowania się klatką piersiową większą niż rozmiar A minus, ale ponieważ politycznie chciał się jakoś zbliżyć do opozycjonistów wybrał białoruski duet męski pod tytułem Rocker Joker (oto Rocker Joker na YouTube). No i śpiewa…myślę sobie, że bliższego kontaktu fizycznego niż przypadkowe dotknięcie dłoni przy podawaniu soli podczas obiadu długo nie będzie!

Antykoncepcja ukierunkowana na niego…kategoria: antykoncepcja wegetariańska

Chyba już wszyscy wiedzą, że katujemy się wegetarianizmem. Nie czuję, że się jakoś szczególnie poświęcam dla ideologii głoszonej przez wegetarian, ale że często się zdarza, że ideologia prowadzi do zawężenia mózgowego czy też emocjonalnego, a z czasem do ubezwłasnowolnienia umysłowego, należy się buntować! Ja, dla poprawienia kondycji umysłowej, buntuję się dwa razy w tygodniu przez pół godziny. Z różnych powodów. Wegetariańsko buntuje się raz w roku, w wakacje! Nie pociąga mnie szynka wielkanocna, której woń połączona z wodą świeconą unosi się z koszyczka po całym domu. Nie dostaję ślinotoku na myśl o naszej starokrzepickiej tradycji wtranżalania pieczonej kaczki po pasterce. Ale nie jestem w stanie wyobrazić sobie ogniska czy grilla bez zjedzenia kawałka śląskiej i wypicia Żywca! No weź zabij, ale nie! Przeciwny jawnożercom śląskiej Chris ogłosił, że do zbliżenia intymnego, wliczając nawet bardziej czuły pocałunek, może dość po upływie dwóch tygodni od mojego ostatniego kawałka śląskiej. Tak dla oczyszczenia organizmu. Dlatego właśnie jeżdżę na wakacje do polskiego grilllandu sama, a potem oszukuję Chrisa zwalając winę na brak umiejętności matematycznych. W duchu święta dziękczynienia zapytałam dzisiaj Chrisa czy byłby bardzo zły gdybym kiedyś spróbowała indyka. Powiedział, że nie! Od razu zaczęłam knuć plan, że wproszę się do kogoś na jakieś mięsne Thanksgiving i wreszcie, pierwszy raz w życiu, spróbuję indyka w towarzystwie innych, znanych mi już, dań! W tym roku się nie uda, menu ustalone, ale może za rok ktoś się nade mną zlituje i zaprosi, indykiem się podzieli. I taką smacznie rozmarzoną w mięsnych wizjach oddalił się mój mąż śpiewając na całe gardło: „szag za szagam, djeń za dniom k komunizmu my idjom, nje boimsja ni chuja, eto rodina maja”!

9 thoughts on “Piosenka antykoncepcyjna

  1. Kamila Listopad 29, 2013 / 11:59 am

    jak zwykle z humorem 🙂 Nie umiem robic indyka, wiec nie zapraszam . Mam nadziej, ze ktos sie znajdzie 🙂

  2. Anonim Listopad 30, 2013 / 1:56 am

    Jak zaczęłam się śmiać przy „Here Comes Peter Cottontail” tak z trudem dojechałam do końca… Wspomnienia ruszyły lawiną (to był kultowy film Kozy) 😉

    Indyk? Ja indyka nie robię – ja się wpraszam, tam, gdzie robią. Tyle godzin piec to bydlę i potem tylko ciutkę dziabnąć? (Sama nie jestem w jedzeniu „mięsista” 😉 Nie opłaca się. Pod tym względem jestem jak pijawka – przyssam się do cudzego stołu lub kupuję co gotowego. Wolę piec ciasta i ciastopodobne.

    • aniukowepisadlo Grudzień 1, 2013 / 10:55 pm

      Cieszę się, że cię rozśmieszyłam…czasem jednak nie jest mi tak do śmiechu jak Chrisek śpiewa, wiesz? :-)! Czyli do ciebie na indyka też nie? To ja już nie wiem gdzie mam się wybrać…

  3. Jagodzianka Grudzień 3, 2013 / 2:46 am

    Swietny post… Jeśli chodzi o indyka… Musi być cały? Bo jeśli tylko takie cieniutkie kawałki lub pierś to zapraszam Panie, bo ja tylko to jadam z mięs.

    • aniukowepisadlo Grudzień 3, 2013 / 9:36 pm

      Jagodzianko, pewnie, że się piszemy na kawałki indyka…my przyniesiemy resztę thanksgivingowego jedzenie i będzie git!

  4. Ela Grudzień 4, 2013 / 6:42 pm

    No jak na mięcho – to do nas!! Albo lepiej nie… Chris by nam nie wybaczył…

  5. fidrygauka Grudzień 21, 2013 / 12:46 pm

    Ha, ha, słyszałam już o różnych naturalnych metodach antykoncepcyjnych typu dziecko śpiące w tym samym pokoju (i budzące się w wiadomo jakim momencie), ale o piosenkach czy kiełbasie, jako żywo jeszcze nie :)))
    U nas najbardziej naturalną metodą antykoncepcyjną (oprócz czosnku, ale na szczęście tę wybiłam mojemu mężowi z głowy, bo szkoda mi tych pocałunków straconych :))) jest … sofa w salonie. Jest tak miękka i wygodna, że niestety często zwodzi nas swoim ponętnymi poduszkami (przez co nie udaje nam się dotrzeć do sypialni; wiem, że na sofie też by można spóbować, ale niestety nie słyszałam jeszcze o czymś takim, jak seks przez sen :)))

    Ja indyka uwielbiam, najbardziej z ananasem i suszonymi śliwkami (i wszelkie kiełbasy również), więc spokojnie możesz się do nas wybrać. Tylko daj znać wcześniej, żebym zdążyła choć trochę posprzątać :)))

    • aniukowepisadlo Grudzień 22, 2013 / 12:21 pm

      Jak będę się wybierać w wasze strony, dam znać ale nie żebyś sprzątała bo moje oczy będę tylko na tobie i na indyku skupione! Dam znać, żebyś tego zwierza przygotowała…Sex przez sen…mogłabym słówko czy dwa na ten temat, ale może kiedyś, przy okazji…:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s