Moja Kreta – Ogród Botaniczny i Drzewo Oliwne…

Te dwie atrakcje machnęliśmy jednego dnia. Okazało się, że zwiedzanie pomnika najstarszego drzewa zajęło nam niecałe dziesięć minut więc zainspirowani kreteńską florą, pojechaliśmy do ogrodu botanicznego (Botanical Park and Gardens of Crete) i to był, mili państwo, strzał w dziesiątkę. Ale najpierw o drzewie. 

Najstarsze drzewo oliwne na świecie (link tutaj).

Tradycja uprawy drzew oliwnych i pozyskiwania z nich oliwy sięga daleko w głąb historii krajów śródziemnomorskich. Na Krecie najstarsze wspominki o oliwie z oliwek pochodzą z okresu kultury minojskiej, której rozkwit przypada na 2000 rok przed narodzeniem Chrystusa. Ówcześni mieszkańcy Krety używali oliwy nie tylko do gotowania i przygotowywania potraw, ale również jako mydła, lekarstwa, jako bazy do kosmetyków lub do pielęgnacji wartościowych przedmiotów. Nie dziwi więc, że właśnie tutaj znajdują się najstarsze drzewa oliwne. My wybraliśmy się do, jak głosi Wikipedia, prawdopodobnie najstarszego drzewa oliwnego na świecie. Byliśmy przygotowani na pomnik przyrody chroniony przez grecką gwardię narodową, otoczony murem z otworami na obiektywy fotograficzne, z budką z biletami i propozycją wynajęcia przewodnika. Obok wielkie muzeum, z równie wielką opłatą wjazdową i oczywiście sklep z pamiątkami. Torby na zakupy z nadrukiem drzewa oliwnego, cukierki i ciasteczka w kształcie pnia oraz pamiątkowe, pojedynczo pakowane, listki za pięć euro za sztukę. A tu niespodzianka! 

Droga do Ano Vouves jest piękna, z widokami na góry i na wszechobecne gaje oliwkowe. Drzew jak okiem sięgnął. Szarozielone, maleńkie liście cudnie mienią się w słońcu i szeleszczą na wietrze. Nie trudno uwierzyć, że jedna czwarta powierzchni Krety to ogrody oliwne. Dojechaliśmy na miejsce. Na małym placyku, między czterema budynkami (nieczynna tawerna, muzeum i dwa zamieszkałe greckimi rodzinami domy – aktualnie w trakcie remontu dachu) pomnik-drzewo, otoczone starym murkiem na trzy palce. Muzeum otwarte na oścież, w trzech pomieszczeniach zebrany, zdaje się, starożytny sprzęt do wyrabiania oliwy – niestety wszystko w języku greckim, więc nie dowiedzieliśmy się zbyt wiele. Samo drzewo, trzeba przyznać, piękne! Gałęzie wciąż wiotkie i tańczące na wietrze, liście mięsiste i zielone, zawiązki maleńkich oliwek można dostrzec na prawie wszystkich gałęziach i pień… ach ten pień… Właśnie z powodu  pnia drzewo to zostało wpisane do rejestru pomników przyrody na Krecie. Pień jest ogromny, pokręcony, zawinięty wokół siebie, pomarszczony, pogięty.  Podobno w pniu można się dopatrzeć obrazów, przedmiotów, czy nawet twarzy. W środku pień jest pusty i przestronny. Można by wejść. Nie miałam jednak sumienia. Według naukowców, którzy opracowali sposób odczytywania wieku drzew oliwnych na podstawie przyrostu pnia, to drzewo ma około trzech tysięcy lat. Nie jest to jednak pewne ponieważ pień drzewa jest częściowo pusty i bardzo pozwijany. Niektórzy naukowcy twierdzą, że drzewo jest dużo starsze, inni, że wręcz odwrotnie. Nam się podobało. Moim dzieciom szczególnie to, że nie ma sklepu z pamiątkami, lodziarni, ulotek i odganiaczy. Jest zwyczajnie – stare drzewo oliwne w środku wsi. Trzy tysiące lat. I już. I nic więcej. 

Ogród Botaniczny (Botanical Park and Gardens of Crete, link tutaj)

Po drodze do domu wstąpiliśmy do osławionego w Internecie ogrodu botanicznego zwanego Ogrodami Krety. Dotarliśmy tam w porze południowego głodu i zaczęliśmy naszą wycieczkę od jedzenia. Ogród botaniczny usytuowany jest na zboczu góry, na samym wierzchołku tego zbocza znajduje się restauracja z zapierającym dech w piersi widokiem. Jedzenie było super – niedrogie, ekologiczne (zapewniali nas, że wszystko od okolicznych gospodarzy) i oczywiście pyszne!! Warto posiedzieć na tarasie, w słońcu tak jak my, przed spacerem, lub, jeszcze lepiej, po wędrówce. Przy kupnie biletu dostaje się dokładną ustną informację o długości spaceru, o układzie ogrodu, o tym, że trzeba chodzić powoli, nie spieszyć się, dużo odpoczywać i podziwiać przyrodę. Spacer zaplanowany jest na dwie i pół godziny. To około dwa i pół kilometra w połowie z górki, w drugiej połowie, sprawiedliwie, pod górkę.

Ogród botaniczny to dwadzieścia hektarów powietrzni, która kiedyś była ogromnym gajem oliwnym. W 2004 gigantyczny pożar pochłonął  prawie sześćdziesiąt tysięcy starych drzew oliwnych. Był to wielki cios, zarówno emocjonalny jak i finansowy dla mieszkańców tego terenu i właścicieli drzew.  Znalazła się jednak rodzina, która postanowiła odbudować to miejsce i zrobić z niego coś niezwykłego. Udało im się. Na terenie ogrodów znajdziemy roślinność z całego świata, piękne drzewa, krzewy, oszałamiająco pachnące zioła i kwiaty, tysiące drzew pomarańczowym. Wśród tej zieleni i świeżości zobaczyć można pozostałości po pożarze – smutnie stojące kikuty spalonych drzew. Przypominają o historii tego miejsca i może o tym, że nawet po wielkim, trawiącym wszystko pożarze, można się pozbierać i stworzyć coś nowego. 

Wszystkie rośliny i ścieżki są dobrze opisane, oznaczone i zorganizowane bardzo przyjaźnie dla wszelkiego rodzaju odwiedzających. Można poczytać książkę w “bibliotece” gdzie wśród drzew, przy strumieniu znajdziemy kolorowe krzesła i półkę z dziełami greckich filozofów. W połowie spaceru natkniemy się na małe jezioro i tyciunie  zoo – zaledwie kilka kur, gęsi, indyków, piękne pawie, osioł i kozy ma się rozumieć. Wielka atrakcja dla dzieci – nawet tych prawie dorosłych. Odwiedziliśmy ogród w połowie kwietnia – wszystko kwitło, pachniało, zieleniło się i rozrastało. Chciałabym wrócić jeszcze raz, trochę póżniej żeby obejrzeć owoce na egzotycznych roślinach i młode drzewa oliwne pełne świeżych oliwek. Wrócę. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s