Nowe…

mimozami u nas wiosna się zaczyna…

Wpadliśmy na tę wyspę pierwszego dnia lutego i od tej pory robimy rozpierduchę. Rozpakowujemy meble, dochodzimy do wniosku, że nie pasują, sprzedajemy, kupujemy nowe, wiercimy jedne dziury, zalepiamy inne, malujemy, czyścimy, pierzemy, sadzimy. Postanowiłam sobie, że do Wielkanocy wszystko będzie gotowe, po mojemu, domowo. Zdaję sobie sprawę, że jestem stuknięta, że to nie jest możliwe – ludzie urządzają się latami. Ale ja nie mam czasu. Znając życie, za rok, za dwa nadejdzie pomysł kolejnej przeprowadzki i przez kolejne lata nie będzie sensu się urządzać. Znowu. A ja chciałabym pomieszkać trochę, zapamiętać gdzie schowałam ręczniki i gdzie trzymamy klej do dętek. Odpocząć od kartonów, wierteł, pędzli i Ikei. No i prawie się udało. Dwa tygodnie temu wyjechałam, do Polski, z domu prawie idealnego. Kran w kuchni jeszcze cieknie i czeka na hydraulika. Czytać nie można w łóżku, bo lamp nie ma w sypialni. Ale reszta jest. Powieszona na gwoździach, śrubkach, poukładana na półkach, odkurzona, rozpakowana. Reszta jest już udomowiona. Z poczuciem, że jest do czego wracać, do Polski poleciałam lekka i beztroska,  jak na skrzydłach. Z Polski wracałam już mniej lekka, bo kluski śląskie, kluski tarte, kapusta, serniki, miodowniki i pigwówka. Zdziwiłam się, że Ryanair nie poinformował mnie uprzejmie, esemesem, o dodatkowej opłacie od przewożonych w biodrach, świątecznych przysmaków. Oprócz jedzenia, były powitania, odwiedziny, spacery, zakupy i znów pożegnania. Dużo przyjemniejsze niż te kiedy wylatywałam do Stanów. Jestem tylko dwa i pół tysiąca kilometrów od domu. Do ogarnięcia w cztery godziny. Daty kolejnej wizyty ustalone, plan pobytu obgadany szczegółowo. Wróciłam na Kretę. Ogródek jeszcze bardziej się zazielenił. Dach pokrył się winoroślami, róże trudno zliczyć. Sałatę i zioła na obiad zbieramy z ogródka, pierwsze truskawki też. Został jeszcze tydzień ferii wielkanocnych więc postanowiliśmy zobaczyć kawałek Krety. I wpadłam na pomysł…

I po takim oto, przydługawym, wstępie zapraszam na otwarcie nowej zakładki, Moja Kreta, gdzie o Krecie, po mojemu, będę pisać ja!

Pierwszy wpis już gotowy. 

5 myśli w temacie “Nowe…

  1. Edyta Tkacz Kwiecień 16, 2018 / 9:53 pm

    Cudowna jest ta perspektywa emigranta, osoby, która mieszka w różnych krajach. Że zaledwie dwa i pół tysiąca kilometrów od domu.
    Hihihi 🙂

    • aniukowepisadlo Kwiecień 23, 2018 / 7:55 am

      Święta prawda, Edyta! Po pobycie bardzo daleko, takie greckie daleko jest blisko!

  2. 5000lib Maj 12, 2018 / 11:50 am

    Wszystkiego nowego, dobrego smacznego życzę Wam. Przyjemności z oswajania przestrzeni, w moszczeniu się w swoich kątach i geometriach, odnajdywania i znajdowania smaków dni, godzin, minut, radości z wędrowania poza nitkami mapy. Pozdrowienia. :-).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s