Lato 2018 – cześć II (dzieci są do kitu…)

Rodzeństwo – komputerowy art by Kasia

Dzieci są do kitu. Myślisz sobie, że je masz, na własność, na długo, na zawsze przy sobie, w pokoju obok, w ogródku, w najgorszym wypadku w szkole za rogiem, albo na wakacjach u babci. 

Dzieci są do kitu. Rozpychają się w brzuchu, a potem wyłażą czterokilowe przez dziurę wielkości…no nie wiem, śliwki węgierki. Zamiast do przodu, raczkują do tyłu wpadając w furię, że zabawki zamiast się przybliżać, są coraz dalej. Spędzają cały adwent w szpitalu i psują święta skupiając uwagę wszystkich na swojej chorej osobie. Zamiast siedzieć w ciepłym domu z lampką wina w dłoni, stoisz na stoku z przymarzniętymi goglami do czoła i błagasz do kitu czterolatka żeby wreszcie zrobił “pommes” i zjechał z tej cholernej górki. Zamiast siedzieć w klimatyzowanym domu z lampką wina w dłoni, smażysz mózg na plaży i wypatrujesz w wodzie do kitu dzieci, bo ty nie umiesz pływać, a one i owszem. Łazisz po antykwariatach w podejrzanych dzielnicach miasta żeby kupić niedostępną już płytę winylową dla natchnionej wiosennie nastolatki. Czytasz sześciolatkowi kupioną przezeń w Empiku Gór Fankę, której dwujęzyczny sześciolatek ni w ząb nie rozumie, ale upiera się, że latem wchodzi na K2. Pakujesz majtki i skarpetki w ręcznie szyte woreczki, uczysz jak używać płynu do prania, tłumaczysz, że ogórek pozostawiony w pokoju zgnije, a nadżarte jabłko oblezą mrówki. Że pościel zmieniać trzeba i że warto mieć zapas papieru toaletowego. I z własnej, nieprzymuszonej woli, w duchu rozwijania skrzydeł, otwierania drzwi na oścież, dawania możliwości i innych ideologicznych gówien, odwodzisz swoje dzieci do kitu. Do innego kraju. Do innych ludzi. Do innej łazienki, sypialni i kuchni. Po dwóch dniach nie wiesz co jadło na śniadanie, czy ma katar, czy drzazgę pod paznokciem. I nie wiesz czy zasięgu, chęci, czy potrzeby komunikacji brak, bo nie dzwoni od dziesięciu godzin. 

Wracam do domu sama. W samolocie oglądam dwa głupie  filmy. Jeden głupi za drugim jeszcze głupszym. Żeby nie myśleć. Wita mnie pusty dom. Dwa posprzątane i puste pokoje. Na półkach tylko te rzeczy, które nie przydały się w akademikach i internatach. Martwe pokoje ożyją na nowo za dziewięć miesięcy. Dziewięć miesięcy. Jak ciąża. Ciąża żałobna. Po tych długich, dziewięciu miesiącach urodzi się para nastolatków z deficytem witaminy D, zmordowana szkołą i głodna mojej pomidorówki. Pierwszy trymestr będzie najgorszy. Wymioty żalu, łez, złości – burza hormonów. Trudno będzie ze mną wytrzymać. Jak mam doła, to już na całego. Głęboki i do pasa zasypany. Jedyna pociecha, że ze mną w dole mąż, pies i kot. Może jak wszyscy zaczniemy łapkami grzebać, wykopiemy się. 

Już w tym innym kraju, po kilku dniach ogarniania dziecka zauważyłam, że moje przyoczne, kurze łapki suche jak wiór. Nakładam krem, zaczęło szczypać. Wysuszona skóra, ściąga się przy każdym mrugnięciu oka. Alergia? Zmiana kosmetyków? Nie. Załapałam następnego dnia. To od wycierania ukradkiem łez. Tak szybciutko, żeby nikt nie widział. 

następne takie zdjęcie, w tym miejscu, za dziewięć miesięcy

 

 

14 myśli w temacie “Lato 2018 – cześć II (dzieci są do kitu…)

  1. kapelusznik68 Wrzesień 10, 2018 / 1:06 pm

    O matko! Trzymaj się!

  2. Ania z Osobiedlamnie Wrzesień 10, 2018 / 2:14 pm

    mi też coś w rowki przy oczach wpłynęło
    tylko nie wiem, czy bardziej nad Tobą, czy mną
    przyszłą
    ale ściskam

    • aniukowepisadlo Wrzesień 10, 2018 / 3:14 pm

      W jednym rowku nade mną, w drugim nad twoją przyszłością. Może tak :-)?

  3. M Wrzesień 10, 2018 / 2:17 pm

    Tekst wspaniały: z jednej strony współczucie dla Ciebie, z drugiej chichot, bo cała – trudna sytuacja – opisana ze szczyptą humoru.

    Przyjedź do nas, do Pl na kilka dni, proszę. Postaramy się uleczyć strapienie Twe, Kochana.
    Już żałuję, żem wiśniówki w tym roku nie ukręciła; w przyszłym – obiecuję – beczkę dla Ciebie przygotuję. Do utopienia smuteczków!
    Ściskam mocno!

    • aniukowepisadlo Wrzesień 10, 2018 / 3:22 pm

      Żeś wiśniówki nie ukręciłam to wielki twój błąd, z którego sporo tłumaczenia cię czeka. Zapraszam w takim razie na Raki do mnie. Kręciłam całe lato :-)! Ten mój smutek to taki „dobry” smutek. Przecież ja wiem, że im tam dobrze, że nie dzwonią, bo mają zajęć po kokardkę, że nie mam prawa im marudzić, że mi tu smutno i ciężko, nie mam prawa ich wciągać do mojego dołu. Posmucę się trochę, ponarzekam, popłaczę od czasu do czasu i cóż, oczy mi nie wypłyną. Alternatywne wyjście z tej sytuacji jest sto razy smutniejsze – ja ucząca w domu Jasia! Jak on by wpadł do dołu, to po nim! Jest do dupy, ale będzie lepiej. Zawsze jest!

  4. Kaczka Wrzesień 10, 2018 / 5:03 pm

    O matko! W kwestiach chaosu I anarchii to najbardziej widzialoby sie wypozyczyc Biskwita. Ale zareczam, Dynka tez da rade 😀 No I szukajac plusow… przez te 9 miesiecy mozesz pic trunki, a nie ze I rozpacz, wymiot a do tego abstynencja 😄

    • aniukowepisadlo Wrzesień 11, 2018 / 9:55 am

      Oooo nie, w takie „ciąży” nie zamierzam rezygnować z trunków! A Dynię się przebierze w Kaśki ubrania, włos zmierzwi, położy w Kasi łóżku i będzie mi lepiej!

  5. Edyta Tkacz Wrzesień 10, 2018 / 5:56 pm

    Jak już przetrawisz i zagospodarujesz smutki, odkryjesz pewnie morze wolnego czasu dla samej siebie. Może więcej jogi, więcej blogowania, kurs greckiego, książkę napiszesz????
    Powodzenia w tym przechodzeniu w kolejny etap!

    • aniukowepisadlo Wrzesień 11, 2018 / 9:56 am

      No tak, masz rację, z czasem mi się czas pojawi na robienie fajnych rzeczy i wszystkie te proponowane przez ciebie mi odpowiadają :-).

  6. Adriana Wrzesień 11, 2018 / 7:57 pm

    Ania, wzruszylam sie, choc takie przezycia jeszcze przede mna. Na razie, w przyszlym roku, zacznie sie szkola. Pozostaje mi sie cieszyc tym ostatnim rokiem przedszkola i miec nadzieje, ze zawsze bede w jakims stopniu potrzebna i niezastapiona.

    • aniukowepisadlo Wrzesień 12, 2018 / 11:13 am

      Bez wątpienia zawsze będziesz potrzebna i niezastąpiona. Jeszcze masz kilka dobrych lat żeby się małą nacieszyć. A wczoraj zadzowniła Kasia, że kibelek się popsuł, zadzowniła po hydraulika i jest naprawiony. Ja wiem, głupota, ale cieszę się, że dała sobie sama radę. Coś chyba dobrze robimy :-).

  7. Ela z Kalabrii Wrzesień 12, 2018 / 1:14 pm

    Jak zwykle fajnie napisane! Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s