Piątkowo-balkonowe pisanie

Chyba już o tym kiedyś pisałam ale uwielbiam piątki! Piątek ma w sobie taką obietnicę inności weekendowej i, jeśli się ma plany na weekend, obietnicę ich zmaterializowania się a jeśli nie, to obietnicę niewiadomocorobienia! Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że na tą drugą opcję czekam znacznie mniej radośnie! Piątek wydaje się dłuższy niż inne dni, w piątek oglądamy z dziećmi film wieczorem, w piątek można później pójść spać (dla mnie to oznacza 22.15 zamiast 22.00) i w piątek jest jeszcze cały weekend przed nami. Dzisiejszy piątek potwierdza tylko moje nadzieje i oczekiwania! Pogoda, moja ulubione – sweterkowa – jakieś + 18 stopni, cudowny alpejski wiaterek i czadziaste chmury. Chrisek wziął kilka godzin urlopu i pojechał z Jasiem poćwiczyć T-ballowe rzuty, Kasia jest w parku linowym ze swoim szkolnym klubem sportowym a ja mam Aperol Spritz, po którym pójdę na moją ulubioną fizjoterapię a potem idziemy na pizzę! Nie jest źle!

Wczesny ranek spędziłam na siłowni. Ewa Siłownianka posadziła mnie na taki bardzo skomputeryzowany rower treningowy, trochę na leżąco i kazała pedałować. Nie jest łatwo pedałować kiedy staw skokowy zgina się tylko do 15 stopni, powiedziałabym nawet, że jest to niemożliwe. Tak więc światełka na wyświetlaczu migały jak szalone i pojawiał się napis GO FASTER! GO FASTER! Ignorować? Obrazić się? Obraziłam się! Fizjoterapeutka ponaciągała mi stopę we wszystkie strony i przez chwilkę chodziło mi się super! Po kilku minutach noga sztywnieje i znów nie mogę chodzić…bardzo się cieszę, że pora Possecowa i Aperolowa bo nie dałabym rady! Jest jednak światełko w tunelu…W sobotę zdecydowałam, że już nadszedł czas żeby zacząć chodzić, no więc wstałam, zdjęłam but i poszłam, pokręcona, z jednym biodrem trochę bardziej ale poszłam! Z sofy do stołu poszłam! Dzisiaj chodzę już po całym domu bez buta i bez kul ale za to baaardzo wolno. Przykład? Marzenka zadzwoniła do mnie, że jedzie do mnie i jest pod mostem (jakieś 5 minut ode mnie), odłożyłam słuchawkę i poczłapałam pod drzwi żeby jej otworzyć, podeszłam, oparłam się o ścianę i Marzenka zadzwoniła! Żal dupę ściska!

 

Poprzedni weekend spędziliśmy w Monachium. Ewelina opiekowała się mną jak tylko mogła a kobieta może i to bardzo! Pyszne jedzonko, ciasto, herbatka i nawet wózek inwalidzki skołowała dziewczyna i pojechaliśmy do ogrodu botanicznego. W ogrodach pięknie…tulipany już na wykończeniu ale wciąż czarują kolorami i kształtami. Piękne wiosenne krzewy pachnące niesamowicie, żaby hałasujące w jeziorku i Ogród Alpejki pełen jakichś zielonków, karłowatych kwiatów i mchów ! A co robi Kasia? Liczy ludzi na wózkach inwalidzkich i robi zestawienie „kto ma gorzej niż mama”.

 

Poza tym brakuje mi Danielle! Jestem trochę zła, że dałam się wpuścić w taką przyjaźń, o której wiedziałam, że za chwilkę się skończy! Wiedziałam przecież, że tak się kończą wszystkie znajomości z żołnierzonami. One są do tego przyzwyczajone i mam wrażenie (mam też nadzieję, że się mylę) że nie przeżywają rozstań. Po tym jak moja pierwsza garmischowa „przyjaciółka” dała mi do zrozumienia, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń w army community udało mi się przez osiem lat nie zaprzyjaźniać. Nawet więcej, mieć je wszystko głęboko w zadku! Jednakowoż, od czasu do czasu zjawia się ktoś wyjątkowy i po prostu zakochujesz się…w kobiecie. A raczej w człowieku, mądrym, dobrym i niezwykłym człowieku. Mnie trafiły się trzy takie kobiety naraz! Niestety dwóch już nie ma i pewnie nigdy się z nimi nie zobaczę. Warto było się angażować? Pewnie za kilka miesięcy powiem, że tak  ale na razie jest mi smutno i cierpię odrobinę. Po szkole rozmawiam tylko z moją męską przyjaciółką – Mattem ale nie wiem jak długo będzie w stanie wytrzymać pogaduchy o zbyt małych piersiach i przed menstruacyjnym zespole biadoleń…na razie znosi to dzielnie! Reszta traktuje mnie z lekkim pobłażaniem, kiwając z wyrozumiałością głową i uśmiechając się znacząco więc olewam to całe towarzystwo i postanawiam się nie angażować na przyszłość. Postawa aspołeczna przyjęta!

A to zdjątka z ogrodu botanicznego (ja i Ola mamy najlepiej).

 

blog

 

blog_2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s