Ślepek

Doszły mnie słuchy, że Grześ nie jest zadowolony z tego, co mu się wyrwało. A ja jestem zazdrosna, że to nie z moich złotych ust wyrwało się takie cudeńko.

Na komunii Hani siedzimy sobie zrelaksowani winem przy stole, rozmawiamy na typowe komunijne tematy jak szeroko rozumiana ekonomia, energia cieplna, górnictwo, sposoby wydobycia węgla, ktoś wspomina jak to było dawniej kiedy konie ciągnęły wózki z węglem w kopalniach i Grzesiowi przypomniała się znana wszystkim pozycja z literatury polskiej i wyjechał ze…”Ślepkiem z Pokładu Idy”! Grzesiu kochany, może z powodu niedowładu okulistycznego Łyska a dzięki twojej trafności nazewnictwa, należałoby skorygować ten a może i inne tytuły znanych polskich dzieł! Bomba! Ślepek już na zawsze zostanie z nami!

Oprócz językowych i górniczych tematów rozmów, komunia Hani udała się bardzo! Przed wyjściem do kościoła poślizgnęłam się i coś mi w nodze strzeliło. Lekko spanikowałam, że to ponowne uszkodzenie ścięgna i zamiast do pięknego buta na obcasie, wsadziłam nogę do mojego buta-wielgacha  i tak pokuśtykałam. Z mszy niewiele skorzystaliśmy, jak to my ale Hania wyglądała pięknie, była radosna i zadowolona mimo piekielnego zimna tego dnia. Po mszy poszliśmy na pyszny obiadek a potem do Magdy na kawkę i ciasto. Fajnie jest się spotkać od czasu do czasu w miłym gronie i pogadać po polsku. Ja bardzo lubię i cenię te nasze spotkania, dają mi one takie poczucie spokoju i bezpieczeństwa, że „moi” ludzie są obok i mimo, że mamy mnóstwo ważnych, innych, smutnych, tragicznych spraw na głowie, zawsze potrafimy się pośmiać i po prostu pobyć ze sobą. Dzięki dziewczyny!

Poza tymi zbyt rzadkimi spotkaniami, życie toczy się jak zwykle, szybko i mocno i nie ma na nic czasu. Koniec roku szkolnego to czas kiedy wszyscy są niezwykle płodni jeśli chodzi o zagospodarowanie i tak gęstej czasoprzestrzeni naszej i dzieci. Ja sama wpadłam na pomysł zorganizowania przedurodzinowych imprez dla dzieci. Dzieci mają urodziny w lipcu i nigdy nie obchodzą ich tutaj w Garmisch. W Starokrzepicach, trzeba przyznać, nie mają kolegów w swoim wieku. Szczególnie Kasia jest poszkodowana jako najstarsza w rodzinie i wśród dzieci znajomych. W tym roku więc w ostatnim tygodniu roku szkolnego robimy imprezki. Jestem na etapie wyszukiwania jakichś fajnych zaproszeń w intrenecie…a potem to już będzie z górki :-)!

Jasiek zakończył sezon t-ballowy sobotnią spektakularną wygraną z jakąś półprofesjonalną niemiecką drużyną z Monachium. Za dwa tygodnie ma egzamin na żółty pas w Judo – jest przygotowany więc nie będzie problemu. Gorzej widzę egzamin Kasi, która nie chodzi na treningi bo albo teatr, albo ręka boli, test z historii, rozwalone kolano…Jestem ciekawa jakim to sportem zajmie się Kasiura od września bo widzę, że Judo jej nie podchodzi za bardzo. Jasiek zainteresował się szermierką a ponieważ Chris miał kiedyś epizod trenerski w szermierce więc chłopaki już zbierają sprzęt i będą trenować. Ciekawe…

Tydzień temu do naszej szkoły zawitał taki fajny objazdowy obóz teatralny. Przyjechały dwie wariatki z ADHD, w poniedziałek zrobiły przesłuchania, wybrały ekipę a w piątek wieczorem odbyło się przedstawienie. Byłam pewna, że będzie tak na „odczep się”, byle jak, po łebkach a okazało się, że wyszło lepiej niż ktokolwiek się spodziewał. Przedstawiali Czerwonego Kapturka ale wersja taka trochę współczesna, rozpisana na sześćdziesiąt osób więc więcej niż pół szkoły brało w tym udział. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Logistyka opanowana do perfekcji. Wilka grała jedna z tych aktorek więc miały „swojego człowieka” na scenie prawie cały czas, moja Sylvia Słowaczka akompaniowała na pianinie, były piosenki, taniec, kilka przebierań.  Stroje były tak zaprojektowane że pasowały na dzieci w różnym wieku w różnych szkołach. Kasia razem z grupą dziesięciu dziewczyn grała cienie, płomienie, bluszcz i jakieś tam inne trzpiotowate zwierzęta – cztery przebiórki i ani jednej wpadki. W piątek wieczorem szczęka mi opadła jak można w ciągu tygodnia zorganizować takie duże przestawienie z dziećmi od 5-ciu do 14-stu lat. Chylę czoła tym dwóm dziewczynom. Super sprawa!

No i jeszcze nie będę pracować w sierpniu bo się pozmieniało. Mam propozycję żeby po prostu przyjąć tę pracę „na zawsze” ale się zastanawiam…jest wiele do stracenia i muszę się poważnie zastanowić. Spędzamy więc sierpień w Garmisch łażąc, mam nadzieję z moją nogą, po górach i opalając się na basenie. Mamy już kilka wproszeń więc zajmę się jeszcze gośćmi i gdzieś między tym wszystkim odpoczniemy z Chrisem trochę. Taką mam nadzieję…

A to kilka zdjątek z imprezy komunijnej i z Kasi występu

kasia

hania_2

hania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s