Należy mi się…

Oto ja – człowiek, któremu wydaje się, że wszystko jakoś da się wywalczyć, że o niesprawiedliwość trzeba się bić, nie można się poddawać choćby nawet w szkole wywieszano czarną listę, na której wiszę tylko ja. Zawsze wydaje mi się, że jak się pyta, dopytuje, łazi i marudzi to w końcu będzie dane choćby nawet z tego powodu, że inni mają już ciebie dojść. Ja, która zawsze się śpieszy, robi sto rzeczy na raz, ma mnóstwo pomysłów na ulepszenie wszystkiego w bardzo szybkim tempie. Jestem niecierpliwa, nie lubię tracić czasu, nie umiem nic nie robić, nie umiem odpoczywać, cieszyć się chwilą, w której nie trzeba biegać z piórkiem w dupie, sprzątać, można posiedzieć z dzieckiem wygodnie i pooglądać telewizję no i ja, która nienawidzi sprzeciwów i zrobi wszystko żeby postawić na swoim bo, zacytuję Glorię z mojego ulubionego serialu Modern Family, I have all the answers!

I oto ja w zderzeniu ze szpitalem w Monachium! Nie kochani, nie narzekam bo to bardzo dobry szpital i pewnie z tego powodu mają tylu pacjentów, nie narzekam bo to również szpital uniwersytecki czyli, że wielu mnie otaczających się tutaj uczy, nie narzekam bo Kasia nie umiera mi na rękach i nic nie zagraża jej życiu w tym momencie, nie narzekam również bo mamy bardzo dobre ubezpieczenie – mamy pokój tylko dla nas, super łazienkę i w tej chwili stoi przy Kasi ordynator anestezjologii a kolonoskopię robi ordynator gastroenterologii. Nie narzekam ale… Wczoraj kazali nam się zjawić o 10.45. Byliśmy o 10.44 i co? W pokoju znalazłyśmy się o 16.00 a pierwszą szklaneczkę ohydztwa podali Kasi o 17.00. Musiała wypić dwie wczoraj, wypiła trochę za szybko więc męczyła się strasznie, ból brzucha, straszne osłabienie, chciała spać a nie mogła bo trzeba było pić żeby się oczyścić bo rano kolonoskopia przecież. Podają jej płyny w kroplówce więc dziecku nie chce się pić więc pije mało więc się nie oczyszcza. No więc mówię, że może nie podawać jej aż 3 butelek płynów i tłumaczę dlaczego. Pielęgniarka na to (wczoraj o 20.00), że zapyta lekarza i do dzisiaj do 13.30 nie zapytała. Podawali jej płyny, kazali wypić jeszcze jedną szklankę, po czym Kasia zwymiotowała, po czym ja to zgłosiłam, po czym NIC się nie zdarzyło. Kazali jej nie pić dwie godziny przed kolonoskopią więc zgodnie z porannymi zapowiedziami przestała pić o 8.00 a przyszli po nią o…wspomnianej wcześniej 13.30! Jak tu nie dokopać?

W Niemczech panuje też taka zasada, że każdy człowiek, nawet chory, zestresowany, mający tylko dwanaście lat jest w stanie przyjąć na klatę wszystko. Tak więc Kasia dowiedziała się, że podczas kolonoskopii może zostać zniszczone jakieś naczynie, może nastąpić niebezpieczne a nawet śmiertelne krwawienie do wewnątrz, może zostać naruszona jakaś powłoka w jelitach, co zakończy się operacją, podczas narkozy będzie intubowana w razie potrzeby, wiadomo przecież, że mogą nastąpić komplikacje, jakieś cross alergiczne reakcje, wstrząsy anafilaktyczne, drgawki, może mieć problemy z wybudzeniem się. Tabletka z kamerką może się zaklinować gdzieś i wtedy konieczna jest operacja…ot takie detale…Przygotowanie na samej sali też trochę inne niż w GaPa – poprosiłam o „głupiego Jasia” bo Kasi się nie należy bo jest już dorosła (każdy kto skończył 6 lat jest już tutaj dorosły) a i tak Kasia płakała cały czas i była przerażona! W GaPa najpierw podają zaczarowany, biały płyn do łapki a potem montują diody na piersi, tlen do nosa, przekręcają na bok i zapinają pasem. Tutaj kolejność trochę inna…odwrotnie inna! Była bardzo wystraszona, dawno jej takiej nie widziałam. Zostawiłam ją tam jak już zamknęła oczy i czekam teraz…

Ostatnio ktoś mi powiedział, że jestem szczęściarą…bo nie narzekam na pieniądze (nie znaczy że powinnam ale nie widzę sensu – niczego to nie zmieni), bo dobrze wyglądam, bo dzieci grzeczne, dobrze się uczą, nie rozwodzimy się z Chrisem, mam przyjaciół, mamy swoje mieszkanie, wysprzątane i pachnące, praca jakaś się kroi, ktoś wypowiedział się pozytywnie o moim pisaniu…Tak, jestem szczęściarą pod każdym z tych względów i pewnie pod wielu innymi ale do jasnej cholery, należy mi się, nie?

Na koniec pozdrawiam bardzo ciepło Kasię z Poznania – ty kochana wiesz dobrze co przeżywam i tak ja jestem zawsze z tobą kiedyś jesteś w szpitalu tak ty jesteś cały czas ze mną tutaj!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s