Zebranie

Żebyście mogli w pełni zrozumieć mój wątpliwy humor na końcu wpisu, muszę was usadowić w przestrzeni naszej łazienki. Jak już wspomniałam wcześniej, językiem polskim walę dzieciom po twarzach a nawet po gołych tyłkach. Tak więc siedząc wygodnie i załatwiając swoje potrzeby fizjologiczne dzieci mają przed sobą przylepioną do półki, na wysokości swoich oczu, listę polskich miesięcy. I mają się napatrzeć na pamięć. Ale o tym za chwilę…

Czasami tak się zdarza, że człowiek jakoś tak pogubi się w myśleniu o sobie, egoistycznie do fryzjera pójdzie czy prysznic weźmie, w siłowni się pokaże czy totalnie zaszaleje i książkę zacznie czytać…zazwyczaj jej nie kończąc nigdy. Kiedy rozum mój zajmuje się czym innym, nie ma go tam, gdzie być powinien no i zaczyna się rozłażenie po kątach, rozciaprolenie ogólne i totalny brak kontroli. W mgnieniu oka samowolka rozłazi się po domu i nawet rybki jakoś tak bardziej niemrawo pływają. Zwołałam więc rodzinne zebranie! Ponieważ jestem po kolejnym przeczytaniu „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały…” postanowiłam, że będzie inaczej niż zwykłe moje gościnne występy. Moje zwykłe gościnne występny dzielą się na dwa rodzaje: robienie z siebie ofiary przemocy rodzinnej i przemoc rodzinną uskuteczniając. W pierwszym przypadku jadę po wrażliwości moich dzieci, że taka uciśniona jestem, że zawsze wszystko i wszędzie, o każdej porze i w każdym miejscu wszystko muszę JA! Drugi typ wystąpień to najczęściej spontaniczne podniesienie głosu na jednego osobnika a ponieważ zazwyczaj szybko się rozkręcam, jadę po kolei i czasem nawet rybkom się dostaje! Wcale nie jestem z tego dumna i ironiczne podejście do tego wcale nie powinno mnie rozgrzeszać. Z powodu samowstydu mojego, postanowiłam to zmienić. Wypisałam na kartce rzeczy, które mnie doprowadzają do szału u jednego i u drugiego delikwenta. Przestawiając listę nie powiedziałam oczywiście, że te rzeczy mnie doprowadzają do szału ale, że „są takie wasze zachowania (nie, nie wy jesteście tacy, to wasze zachowania są takie właśnie…), których nie rozumiem i nie potrafię logicznie wytłumaczyć”. Przy każdym takim „niezrozumiałym” zachowaniu, postawiłam pytanie: „Czy coś możemy z tym zrobić?” Dziecko numer jeden zna mnie już prawie trzynaście lat i od razu wyczuło pismo nosem. Pyta: „To teraz będziemy tak sarkastycznie rozmawiać czy przeczytałaś jakiś poradnik?” Zignorowałam komentarz półgębkiem się uśmiechając i zaczęło się.

Punkt po punkcie dyskutowaliśmy i zastanawialiśmy się jak sobie pomóc. I wiecie co? Jak na początku było sztucznie i trochę patetycznie, tak w miarę upływu czasu szło nam coraz lepiej. Kasia, analityk i obserwator rozebrała na czynniki pierwsze każdy problem, przecedziła przez swój nastoletni durszlak i pozlepiała w jakieś mniej czy bardziej akceptowalne rozwiązania. Janek Mickiewicz w serce patrzący i sercem kochający bardzo się wzruszał przy każdej wypowiedzi nawet jeśli szło o niepozbierane ubrania z podłogi. Głos mu drżał ale dzielnie bronił swojego zdania, że na dwieście procent nikt mu wcześniej nie mówił, że ubrania się sprząta. Do mnie zastrzeżenia też były i owszem, głównie chodziło właśnie o te spontaniczne podnoszenie głosu. Ponieważ wrażliwy Jasiek głośniejsze powtórzenie „Jasiek, obiad”!’ uważa za wydzieranie się na niego, za to Kasia w ogóle nie zauważyła, że ja krzyczę, musieliśmy ustalić w procesie wielu prób głosowych co nazywamy „mamy podnoszeniem głosu w gniewie”. Po ustaleniu definicji, zawarliśmy umowę, podpisaliśmy się i będziemy próbować się naprawić. Uważam, że spotkanie miało miły i sympatyczny przebieg i było owocne w rozwiązania. Za Pospieszalskim powtórzę, warto rozmawiać!

Wśród tych punktów był jeden dotyczący mówienia a raczej niemówienia po polsku. Wytłumaczyłam po raz kolejny dlaczego jest to ważne dla nich i dla mnie, że są Polakami, że korzyści komunikacyjne i takie tam inne pozytywne wzmocnienia. Pytam więc Jasia czy zagląda na tę kartkę z miesiącami w łazience? A on drżącym głosem, że „jak siku robi to tyłem do kartki stoi”! Ok, nie poddaję się…a może jak kupkę robisz Janku to zaglądasz. „Aaaa, jakoś nie robiłem ostatnio” – odpowiada Jasiek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s