Jajecznica dla Laney…

FullSizeRender3FullSizeRender2FullSizeRender1

 

Mój dom rodzinny nie był domem pisarzy i złotoustych gawędziarzy, ale domowe, swojskie bajki były zawsze. Mój tata kładł się z nami i wyładowywał swoje frustracje z zakładu przemysłowo-montażowego opowiadając nam bajki o słoniach na przykład, któryś któregoś wkurzył, ktoś się obraził, jeden słoń drugiego orzeszkiem ziemnym przekupił i się sprawa po polsku załatwiła. Tata, nie radził sobie ze zwierzęcymi imionami i tak mieliśmy słonicę Hankę z kadr i słonia Bronka z działu technicznego. Na końcu zawsze Hanka dostawała goździk w trąbę, a Bronek pięć pieczątek na podaniu o dreblinki. Dziadek Janek natomiast uderzał w struny sentymentalne. Moja ulubiona bajka dziadka Janka, to bajka o sierocie o imieniu cotygodniowo zmienianym w zależności od trendów panujących. Dziewczynkę więził babsztyl jakiś w starokrzepickim lesie aż do dnia kiedy to drwal przemieszczający się motorem marki Komar w kolorze błękitnego nieba uratował dziecię. Komar koniecznie musiał mieć bagażnik, który miał taką metalową klapkę, ale tylko w bajce, bo w rzeczywistości właśnie takowej klapki było brak. A klapka jest ważna. Kiedy wiedźmy nie było w domu, drwal zaparkował Komar pod rozwalającą się, pokrytą mchem chatą, kopem wywalił lichawe drzwi i wyniósł na rękach biedactwo. I wtedy bajka zaczynała robić się interaktywna, bo dziadek mój do detali nie przykładał wagi i na tendencjach w modzie i fryzurach się nie znał. Wtedy wkraczałam ja! I żeby nic nie zmieniał od wczoraj i żeby pamiętał każdy najmniejszy nawet szczególik. Żeby pamiętał że dziewczynka miała blond loki i że dwa warkocze wyglądają znacznie bardziej dramatycznie niż jeden, podarte, od zmywania klepiska na kolanach, rajstopy, brak obuwia i fartuchosukienka w wyblakłe, już prawie niewidoczne różyczki – dowód na to, że noszona była przez tuzin innych nieszczęśnic, które niewątpliwie skończyły swój żywot w żołądku babki-kanibalki.

Dziewczynka siada na Komara, a tu niefart taki – w tyłek uciska ją metalowa klapka. Drwal zdejmuje swój czarny beret – bo każdy drwal nosi przecież paryski, czarny beret – i wkłada go pod szanowny tyłek pasażerki. Zawozi do domu, żona woła „olaboga, coś ty mi tu przyniósł, stary?” i zabiera dziewczynkę do kąpieli. Niemal czułam zapas mydła i ciepło pary unoszącej się w skromnie, acz ze smakiem urządzonej łazience. W tym czasie drwal wsiada na komara i jedzie do sklepu kupić wyprawkę. I tutaj znów musiało być po mojemu, siedem par majtek (przeliczone, bo pranie robiło się raz w tygodniu), spodnie „zwykłe”, spodnie „od święta”, cztery sukienki, czerwony płaszczyk i beret – subtelnie podany symbol dozgonnej przyjaźni między uratowaną sierotą a drwalem o wielkim sercu. Wszystko to, zapakowane w szary papier, zmieściło się na bagażniku Komara pod metalową klapką – symbolem fizycznego cierpienia dziewczynki w drodze do lepszego życia. Ubrana w nowiutką sukienkę z rozpuszczonymi, lekko mokrymi jeszcze włosami, dziewczynka zasiada do pierwszego w swoim życiu porządnego posiłku. Dostaje jajecznicę! Najbardziej perfekcyjną jajecznicę jaką można sobie kulinarnie wyobrazić. Z jaj od najszczęśliwszych kur z bardzo wolnego wybiegu, nie za bardzo ścięta, ale też nie lejąca się na widelcu. Porcja perfekcyjnie pokrywająca środek talerza tak, że zmieściła się jeszcze pajda posmarowanego żółtym masłem chleba, ale tak żeby w żadnym wypadku pajda nie dotykała jajecznicy! I pełne szczęście! Potem już z górki, szkoła, studia, dziewczynka zostaje lekarzem i pewnego dnia do szpitala przywożą babę-kanibalkę. Mimo, że targają dziewczynką mieszane uczucia, gniew i chęć zemsty, dobre serce wygrywa i dziewczynka ratuje życie pożerającej małe dziewczynki babie!

I jak to się ma do zdjęć niefotogenicznego psa! Ano się ma…Adoptowaliśmy psa. Dziewięciomiesięczna Laney Janina (Jan+Katarzyna)! Mieszaniec labradora i jamnika (tak, wiem – psia kamasutra)! Jest cudowna i już ją wszyscy kochamy, ale ja bym chciała kupić jej czerwony płaszczyk, beret i zrobić jej najlepszą na świecie jajecznicę. A Laney jest…psem i sobą po prostu. Ale też uratowaną blondyneczką w podartych rajstopach. Boi się wszystkiego, nie chce nosić naszej różowej obroży, nie smakują jej psie ciasteczka w kształcie serduszek i kosteczek, wygodniejsze od mojego łóżko stoi nieruszone i nie możemy jej wykąpać w pachnącym lawendą, organicznym szamponie, bo się panicznie boi skromnie, acz z gustem urządzonej łazienki. Wiem, że to pierwsze dni, że będzie lepiej, ale tak sobie pomyślałam dzisiaj, że może drwalowa dziewczynka nienawidziła beretów, nie do twarzy było jej w czerwonym i miała alergię na jajka…i dół złapałam!

10 thoughts on “Jajecznica dla Laney…

  1. baixiaotai Marzec 10, 2015 / 4:14 am

    Dajcie jej czas, przyzwyczai się 🙂 A na temat tego, jak to „i żyli długo i szczęśliwie” przyćmiewa zwykłe życie, powstał kiedyś musical „Into the woods”, który zresztą serdecznie polecam 🙂

    • aniukowepisadlo Marzec 10, 2015 / 9:12 pm

      O „into the woods” nie słyszałam, ale się porozglądam, a psu damy czas, jak najbardziej – nie mamy innego wyjścia :-)…

  2. Anonim Marzec 10, 2015 / 10:59 am

    Wracam do czytania i komentowania 😉
    Aż się boję Twojej bajki dla Karci i Ali – jak połączysz te wszystkie wątki i jeszcze psa dołożysz…

  3. M. Marzec 10, 2015 / 10:14 pm

    Przeczytałam pierwsze zdania i musiałam się uśmiechnąć. Słonia Bronka znam osobiście! Byłam u Niego na 60-tych urodzinach! 🙂 No, wracam do czytania…

    • aniukowepisadlo Marzec 11, 2015 / 2:05 am

      Droga M.,nie każdemu pracownikowi działu technicznego na imię Bronek więc odcinam się od pomówień :-)…

  4. errata Marzec 10, 2015 / 11:18 pm

    Czemu niefotogeniczna? Po mojemu wręcz przeciwnie.
    Miło się czytało. Jak też wspominało przypadki własne. Ojcowskie frustracje musiały niekiedy przyjmować kształt snutych w formie bajek opowieści.

    • aniukowepisadlo Marzec 11, 2015 / 2:07 am

      errata, ja to bym chciała profesjonalną psią sesję, ale Laney jakaś niechętna…a ojcowskie przypadki, fajne, nie :-)?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s