Słomiana matko-wdowa

FullSizeRender-2

Słomiana została takową na caluteńkie dziewięć dni. Dzieci wysłała do Kolorado po przygodę i po górskie powietrze. Kryz poleciał zrobić rekonesans i dość do wniosku, że woli dzikie plaże od kultury wysokich lotów, homogeniczne społeczeństwo od eklektycznego i pół godziny dojazdu do pracy od dwóch godzin w korku (oboje dostaliśmy propozycje pracy w D.C).

Podczas gdy rodzina była zajęta podejmowaniem życiowych decyzji i oddychaniem rozrzedzonym powietrzem, Słomianą pozostawili na pastwę losu i samej siebie. Pierwszy raz w życiu. Czego się Słomiana o sobie dowiedziała?

Dowiedziała się, że sukces w nauczaniu języka angielskiego nie zależy od motywacji ucznia, zaangażowania nauczyciela, metod i przygotowanych materiałów. Zależy od pełnego żołądka i zaspokojenia w temacie używek. W moich klasach, siedemdziesiąt procent uczniów to Saudyjczycy. W czasie Ramadanu od świtu do zmierzchu nie wkładają niczego do ust. To się tyczy jedzenia, picia, papierosów, od których moi uczniowie są uzależnieni, oraz pasty do zębów na przykład. Mam więc zmęczonych, rozdrażnionych, marudzących uczniów z nieświeżym oddechem leżących na ławkach, pod ławkami, snujących się po korytarzach, zdezorientowanych, niechętnym do robienia czegokolwiek cieni muzułmańskich. Uwielbiam uczyć, ale uczenie półprzytomnych nastolatków nie należy do łatwych zajęć.

Słomiana dowiedziała się też, że podczas nieobecność dzieci, bardzo łatwo przychodzi jej łamanie zasad. Każdy posiłek jadła przed telewizorem. A normalnie jest tak:

– Mamo, możemy zjeść śniadanie przed telewizorem?

– Czyżby was anioł stróż opuścił? Nie ma mowy!

– A może kolacje, bo chcemy film dokończyć?

– Nie!

– To może chociaż kanapki?

– Nie, nie i jeszcze raz nie!

A sobie powiedziałam wyraźne „tak”! I było super!

Dowiedziałam się też, że jestem w stanie spędzić dziesięć godzin przed wspomnianym telewizorem wstając jedynie po jedzenie i za potrzebą rozkminiając system penitencjarny Stanów Zjednoczonych (mój nowy ulubiony „Orange Is the New Black”). Dziesięć godzin na tyłku! Bez kitu!

Jakkolwiek niegroźne jest mówienie do siebie, tudzież do kwiatków i warzyw na własnej posesji (zdjęcie pomidorów dowodzi, że konwersacja z nimi daje spektakularne rezultaty – codziennie taka garść), mówienie do siebie w miejscach publicznych może wzbudzić zainteresowanie współbylców.

FullSizeRender-1

Trzeba Słomianej też wiedzieć, że skoro nie ma do kogo po pomoc zadzwonić, należy na rower zakładać kaski i ochraniacze. Albo rower prowadzić. Poślizgnęłam się na mokrym piachu i ze wstrząśniętym i zmieszanym mózgiem do domu musiałam sama dojechać.

I jeszcze, że jak się ugotuje kilogram ziemniaków, to trzeba je potem jeść przez kolejny tydzień. Można też śpiewać na głos do woli, nikt nie zakleja ust taśmą. Tańczyć też można, ale koniecznie trzeba zasłonić żaluzje. Dowiedziała się też Słomiana, że samej się wygodniej śpi, ale dużo mniej przyjemnie pije wino. I to wino właśnie zadecydowało. Zadzwoniła i nakazała wrócić. I są!

P.S. Ja wiem, że z tego wynika, że piję wino z dziećmi, ale nie. Przysięgam!

FullSizeRender

 

9 thoughts on “Słomiana matko-wdowa

  1. Kasia w Krainie Deszczowców Lipiec 20, 2015 / 6:42 pm

    i o to chodzi w chwilach dla siebie – jesli do naladaowania akumulatorow potrzebne jest dziesiecigodzinne siedzenie przed telewizorem niech bedzie i tak. Jesli ma sie taki luz raz na wiele lat to wszytskie chwyty dozwolone 🙂 PS> A wino mozna zawsze pic wspolnie z przyjaciolka na skypie lub chociaz przez telefon 🙂

    • aniukowepisadlo Lipiec 21, 2015 / 4:30 am

      Dzięki Kasia! Z piciem problem jest taki, że jestem 6 godzin w plecy i musiałabym zaczynać pić wcześnie, co nierzadko czynię, ale na dłuższą metę nie polecam…nawet sobie :-)!

  2. joanna78 Lipiec 26, 2015 / 6:58 pm

    A ja tam marzę, żeby zostać taką Słomianą, choć dziewięć dni brzmi jak nieskończoność. Może ze dwa, trzy? Nie więcej niż pięć. Wydaje mi się, że sekret sukcesu Słomianej polega na tym, żeby idealnie zorganizować sobie czas, wypełnić do ostatniej minuty! Mam nadzieję, że choć trochę odpoczęłaś!

    • aniukowepisadlo Lipiec 28, 2015 / 12:41 pm

      joanna78, no właśnie chyba sobie nie zorganizowałam wystarczająco intensywnie :-), ale odpocząć, odpoczęłam. Trochę kanapowo, ale odpoczęłam :-)…

  3. fidrygauka Sierpień 1, 2015 / 12:54 am

    Ja sprzedaję dzieci dziadkom na trzy tygodnie (no oprócz najmłodszej oczywiście), więc też się będę lenić (Malutka jest cudna, bardzo ugodowa, więc ‚się nie liczy’). No może dziesięć godzin nie possie mleka w jednej pozycji ;-), ale przynajmniej dam sobie na luz z gotowaniem.

    • aniukowepisadlo Sierpień 3, 2015 / 12:25 am

      Ooooo…ssanie mleka przez moje dzieci było moim ulubionym „niezajęciem”! Odpoczywaj Matko Polko i się delektuj chwilami!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s